logo

Welcome to Wellspring

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Working Hours
Monday - Friday 09:00AM - 17:00PM
Saturday - Sunday CLOSED
From Our Gallery
Góra

Kompulsywne objadanie – jak sobie z nim poradzić?

Gdyby zdrowe jedzenie było tak dobrze wypromowane jak słodycze, nie byłoby tego gif’a poniżej 🙂 I nie chodzi tu wcale o to, że zdrowe jedzenie jest gorsze czy mniej smaczne, ale towarzyszą mu zupełnie inne emocje, bo sam wyraz „zdrowe” spowoduje pewnie, że duża część osób skończy w tym momencie czytać ten wpis bo poczują się zagrożeni, że ktoś (w tym przypadku ja) zechce im zabrać radość z życia uosabianą z wyrazami „słodkie”, „niezdrowe” i wsadzić w to miejsce coś, co jest zielone, chropowate i nie zawiera tony szczęścia (czyt. cukru).

Kompulsywne objadanieCUKIER = SZCZĘŚCIE?
W tym momencie nie pozostaje mi nic innego jak odwołanie się do starego jak świat pytania: co było pierwsze? Cukier, czy szczęście? No właśnie, czyli szczęście da się zdobyć bez  objadania się! To retoryczne pytanie pozwala uświadomić sobie, że skojarzenie słodyczy ze szczęściem, niezależnością, wolnością i relaksacją sprawia, że paradoksalnie stajemy się:
 – mniej szczęśliwi, bo nadmiar cukru prowadzi do otyłości,
mniej niezależni, bo częściej zaczynamy wędrówki po kuchni, aby zaspokoić ochotę na coś słodkiego, która z czasem prowadzi do uzależnienia,
mniej wolni, bo zatracamy umiejętność łączenia szczęścia ze spacerem, randką, aktywnością fizyczną, podróżami, spotkaniami z rodziną, bo w mediach wdrukowali nam, że chwilą szczęścia jest kubek z kawą i tabliczką czekolady,
mniej zrelaksowani, bo im więcej szczęścia sobie dostarczamy (czyt. jemy słodyczy), tym większe mamy poczucie winy, a przecież nie tak miało być (!).
Kompulsywne objadanie

SKĄD BIORĄ SIĘ WEEKENDOWE ATAKI NA LODÓWKĘ?

Cały tydzień wstajesz wcześnie rano, wykonujesz poranne ćwiczenia, zjadasz śniadanie, nigdy się nie spóźniasz, do końca dnia trzymasz „czystą miskę”. Robisz mnóstwo rzeczy, które powinny Cię uszczęśliwić, jednak gdzieś podświadomie oczekujesz weekendu, który kojarzy  się z wypoczynkiem i wolnością od codziennych obowiązków. A skoro wolność, to hulaj dusza, piekła nie ma! 😉 Zaczynasz odczuwać ograniczenia , że przez całe pięć dni musiałeś trzymać się planu i nie zrobiłeś nic przyjemnego (a przecież robiłeś tych rzeczy mnóstwo, z tym że nie umiesz zaklasyfikować ich jako przyjemne) i zaczynasz robić to, co większość uważa za przyjemne-  czyli JEŚĆ!

Wpadamy w ten sposób w błędne koło, ponieważ:
po pierwsze: nikt nam nie każe trzymać diety, to nasza własna i świadoma decyzja,
po drugie: nikt nam nie każe klasyfikować diety jako coś przykrego, a odstępstw jako coś przyjemnego. To, że wszędzie tak mówią nie znaczy, że tak samo musisz uważać TY. Stwórz taką dietę, która będzie dla Ciebie przyjemnością i zadbaj aby taka klasyfikacja występowała w Twojej głowie.
po trzecie: nie uszczęśliwiaj się na siłę. To, że ludzie mówią „odpuść sobie tą dietę, daj sobie trochę luzu” nie znaczy od razu, że musisz się z nimi zgadzać i uznawać dietę za coś przykrego, a w efekcie uszczęśliwiać uciekając od niej.

Pamiętaj! Nie słuchaj ludzi, bo ludzi jest dużo i każdy mówi co innego 😉.

PROBLEM SIEDZI W GŁOWIE

Kompulsywne objadanie, nocne napady na lodówkę, krążenie wokół lodówki w poszukiwaniu czekolady to problemy pochodzące NIESTETY z naszej głowy. To wpływ reklam stworzył nam potrzebę jaką jest zaspokajanie swojego podniebienia. Zauważ, że większość reklam niesie za sobą przekaz, że „nie będziesz szczęśliwy, dopóki nie spróbujesz”…  Nasi dziadkowie mogli być szczęśliwymi ludźmi bez czekolady, i fast foodów. Jak? Bo nie wiedzieli, że takie produkty są w stanie przynosić szczęście. Po pierwsze takich produktów wtedy nie było, a nawet gdyby były to nikt by im nie powiedział, że ich zjedzenie przynosi szczęście.
Prawdopodobnie taki problem siedzi też w Twojej głowie: ktoś kiedyś powiedział Ci, że bez kalorycznego jedzenia nie będziesz szczęśliwy, a Ty w to uwierzyłeś. W ten sam sposób w mediach kreuje się zapotrzebowanie na suplementy diety (bez których na pewno dopadnie Cię jesienna choroba), suszarkę z funkcją ozonowania (bez której Twoje włosy będą suche jak wiór), najnowszy smartfon z aplikacją do robienia super selfie (bez którego nadal będziesz robił beznadziejne selfie), czy w końcu czekoladę bez której na pewno się nie odprężysz ;).

ROZWIĄZANIE?

Stwórz w swojej głowie alternatywny obraz rzeczywistości, w której przyjemnościami są rzeczy przyjemne dla Ciebie, a nie dla innych. Skojarz z tym odpowiednie emocje, Nie będzie łatwo, ale na pewno będzie warto!
Przydatny tekst? Podziel się z innymi!Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn
Magdalena Hajkiewicz

Dietetyk i trener personalny. Na co dzień zajmuje się układaniem planów żywieniowych, pracą w cateringu dietetycznym, pisaniem artykułów o tematyce żywienia i aktywności fizycznej oraz równaniem z ziemią popularnych mitów żywieniowych.

Brak komentarzy

Zostaw Komentarz