logo

Welcome to Wellspring

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Working Hours
Monday - Friday 09:00AM - 17:00PM
Saturday - Sunday CLOSED
From Our Gallery
Góra

Jak zacząć dietę, aby nie zniechęcić się po miesiącu?- Moja osobista historia

Nie pytajcie w jakim czasie uzyskałam taki efekt, bo moim celem nie było robienie niczego na czas 🙂 W czerwcu 2013 roku postanowiłam, że zamiast bioder szerokości szafy chciałabym mieć zdrową i wysportowaną sylwetkę. Od tamtej pory schudłam do 56 kilogramów, następnie zaczęłam budowę tkanki mięśniowej i moja waga nieco wzrosła, w międzyczasie miałam dwa kryzysy podczas których wróciłam prawie do wyjściowego poziomu tkanki tłuszczowej. Następnie zostałam trenerką personalną, po czym zdiagnozowano u mnie zespół policystycznych jajników, z którymi przebiegłam kilka biegów długodystansowych, zdobyłam tytuł Runmageddon Weteran, a obecnie trenuję CrossFit i czuję się nadzwyczaj dobrze. W trakcie tych kilku lat nauczyłam się też, że waga nie jest wyznacznikiem efektów, a zdrowe odżywianie to zdecydowanie więcej niż tylko liczenie kilokalorii. Więc jak zacząć dietę, aby nie zniechęcić się po miesiącu? Poznajcie wskazówki oparte na mojej historii! 🙂

Moja historia
BŁĘDÓW NIE POPEŁNIAJĄ TYLKO CI, KTÓRZY STOJĄ W MIEJSCU…

Podstawowym błędem, który jest powtarzany przez osoby podejmujące próbę odchudzania, jest rzucanie się na głęboką wodę i rozpoczynanie od zbyt restrykcyjnych diet i zbyt ciężkich treningów. Mnie również to nie ominęło 🙂 Swoje pierwsze próby zrzucenia kilku kilogramów wspominam dość niemiło i wiążą się one z dietami kapuścianymi, dietami 1000 kcal, przeszukiwaniem forów dla anorektyczek i robieniem 400 brzuszków dziennie. Na szczęście te czasy już daleko za mną. Teoretycznie z poczucia wstydu i własnej głupoty mogłabym nie przyznawać się do tych niezbyt mądrych prób, jednak wychodzę z założenia, że wszystko w życiu dzieje się po coś. Kto wie czy gdyby nie tamte nieudane podejścia, kiedykolwiek otworzyłabym książkę dotyczącą zdrowego odżywiania, zasięgnęłabym porady specjalistów, wybrałabym dietetykę jako swój kierunek studiów lub poszłabym na kurs z dziedziny treningów i żywienia? Popełnianie błędów jest naturalną koleją rzeczy w drodze do celu. Ważne jest tylko to, aby każdą porażkę obrócić na swoją korzyść i zamiast poddawania się- wyciągnąć z niej wnioski i daje robić swoje.

NIGDY NIE PYTAJ JAKA DIETA JEST NAJLEPSZA
Zacznij od zdiagnozowania przyczyn, które sprawiają że Twój wygląd mija się z wyglądem Twoich marzeń, poziom Twoich sił witalnych sprowadza się jedynie do walki o przeżycie, a podczas wchodzenia po schodach wyprzedza Cię starsza o 20 lat sąsiadka (o ile w ogóle wchodzisz po schodach :)). Weź kartkę i długopis i wypisz na niej wszystkie rzeczy, które chcesz i możesz zmienić w swoim sposobie żywienia/ poziomie aktywności fizycznej/ stylu życia. Mając pełną listę „grzeszków” zdobywasz odpowiedź na pytanie: jaka dieta jest dla mnie najlepsza? Jest to dieta, która nie zawiera wypunktowanej przez Ciebie paczki ciastek po obiedzie, frytek na kolację, czy dwóch litrów coli wypitych podczas oglądania serialu. Przechodząc na dietę nie ma sensu podporządkowywać się nowym szablonom, eliminować wszystkie ulubione potrawy i zmieniać godziny dotychczasowych posiłków, ponieważ takie zmiany jesteśmy utrzymać maksymalnie tydzień lub dwa. Jedyną i skuteczną dietą, która będzie w stanie zmienić Twoje życie jest ta, której założenia jesteś w stanie zrealizować w 100%. Nie ma znaczenia czy będzie to dieta oparta na mniejszej zawartości węglowodanów, dieta wegetariańska, dieta paleo czy dieta wykluczająca chleb i ziemniaki.

W moim przypadku pierwszymi krokami, które podjęłam było ograniczenie ilości słodyczy, zwiększenie ilości wypijanej wody, rozpoczęcie treningów w domu i ograniczenie wyjść „na miasto”, które zwykle skutkowały nieplanowanym obiadem w pizzerii lub tabliczką czekolady zjedzoną jak baton na zabicie „pierwszego głodu”.

USTAL REALNY CEL I BĄDŹ CIERPLIWY
Dobrze określony cel nigdy nie będzie brzmiał „schudnę do lata” lub „od jutra przechodzę na dietę”. Dobrze sformułowany plan będzie raczej nosił tytuł: „od jutra jem co najmniej jedno warzywo do każdego posiłku i ograniczam słodycze do jednej porcji w tygodniu” lub „od jutra wykonuję cztery treningi w tygodniu w poniedziałek, środę, czwartek i sobotę”. Jeśli chcemy zmienić coś w swoim życiu, potrzebujemy konkretnych wytycznych, które będziemy mogli realizować. Na pierwszym miejscu powinny stać działania, a dopiero później oczekiwania. Często spotykam się bowiem z pytaniami: „Czy na Twojej diecie schudnę 10 kg w 2 miesiące? Jeśli nie, to niestety będę szukać dalej”. Ze swojego własnego doświadczenia mogę zapewnić każdego, że dużo więcej satysfakcji sprawia wolniejszy progres w trakcie którego czujemy, że zmiany nastąpiły nie tylko w ciele, ale i w głowie. Zastanówmy się co daje większą radość? Zgubienie 10 kilogramów na głodowej diecie w dwa miesiące + szybki efekt jo-jo + świadomość, że wróciliśmy do punktu wyjścia, czy umiejętność beznamiętnego przejścia obok półki ze słodyczami + uczucie sytości + wypracowanie porządku dnia, w którym  mamy czas na gotowanie? Co z tego, że w drugim przypadku w ciągu dwóch miesięcy stracimy „tylko” 5 kilogramów skoro nabyte umiejętności dają nam realne szanse na podwojenie tego wyniku w kolejnych miesiącach. Za to pierwszym przypadku zderzamy się ze ścianą i musimy zacząć wszystko od nowa.

MONITORUJ EFEKTY I NIE POPADAJ W PANIKĘ
Kończąc już mój artykuł, chciałabym nawiązać do zdjęć znajdujących się na samej górze. Pomiędzy sylwetką po lewej i prawej stronie jest tylko 2,5 kg różnicy. Jest za to duża zmiana w obwodach, zawartości tkanki tłuszczowej, ilości masy mięśniowej, jędrności ciała i ilości cellulitu 🙂 Doskonalę zdaję sobie sprawę, że wszyscy lubimy cyferki na wadze, jednak ja osobiście zachęcam do monitorowania efektów na podstawie regularnych pomiarów centymetrem, fotografowania swojej sylwetki i przede wszystkim- swojego samopoczucia. Nadmierne skupianie się na masie ciała może doprowadzić do momentu, w którym zamiast ładnego, jędrnego ciała otrzymujemy zwisającą na brzuchu kluchę z minimalną zawartością tkanki mięśniowej, bo w końcu mięśnie podbijają wynik wyświetlany na monitorku wagi.

Zachęcam również do tego, aby nigdy nie popadać w panikę i nie traktować odchudzania jako priorytetu w swoim życiu. Celem każdej zmiany powinno być przede wszystkim lepsze samopoczucie i poprawa stanu zdrowia. Jeśli dieta staje się źródłem stresu, a treningi powodują brak sił na wstanie z łóżka, prawdopodobnie nie ma to nic wspólnego ze zdrową zmianą 🙂

Zapraszam serdecznie na moją stronę na Facebook’u, a także Instagram 🙂

Przydatny tekst? Podziel się z innymi!Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn
Magdalena Hajkiewicz

Dietetyk i trener personalny. Na co dzień zajmuje się układaniem planów żywieniowych, pracą w cateringu dietetycznym, pisaniem artykułów o tematyce żywienia i aktywności fizycznej oraz równaniem z ziemią popularnych mitów żywieniowych.

Komentarze:

  • Ola
    8 stycznia 2017 at 19:01

    Hej 🙂 bardzo motywujacy post! Jak każdy Twój, widać że masz rzetelna wiedzę, wszytsko zawsze poparte bibliografia i wgl 🙂 więc oby tak dalej, super się Ciebie czyta! A jeśli byś mogła, możesz opisać swoją walkę z policystycznymi jajnikami? Czy stosujesz jalas diete odpowiednia do tego typu schorzenia, czy przyjmujesz leki hormonalne, wgl jak to u Ciebie wyglada? Możliwe ze również to mam i chciałabym sie wiecej o tym dowiedziec, myślę ze na pewno masz duza wiedze na ten temat a jestem pewna ze taki post przyda sie wielu czytelniczkom 🙂 pozdrawiam serdecznie! :*

    • Magda
      8 stycznia 2017 at 19:46

      Przyznam szczerze, że zbieram się do tego postu już kilka miesięcy i jakoś zebrać się nie mogę 🙁 Jest wpisany w kalendarzu i tak sobie wisi i czeka, ale coraz częściej dostaję prośby na ten temat więc jeśli wszystko pójdzie dobrze, to tekst pojawi się do przyszłego tygodnia 🙂 Bardzo dziękuję za miłe słowa!

  • Kinga
    10 stycznia 2017 at 18:40

    Trzymam kciuki aby post o zespole policystycznych jajników wyszedł w przyszłym tygodniu 😀
    Dzięki porównaniu Twoich zdjęć może ludzie w końcu zrozumieją, że licznik na wadze nie jest najważniejszy. Oby tak się stało 😉

  • Dagula
    16 stycznia 2017 at 13:09

    Piękna przemiana i super sylwetka! Gratuluję 🙂 Ja już prawie osiągnęłam zamierzony cel- odchudzanie kończę z końcem stycznia 🙂 Nie było łatwo, ale rezultaty jakie widzę w lustrze pokazują, że było warto. Postawiłam na racjonalne odżywianie, ćwiczenia w domu 3 razy w tygodniu i wspomagalam się suplementem diety Amlan forte. Teraz pozostaje tylko czekać na wiosnę-lato, by pochwalić się zgrabną figurą!

  • Klaudia
    16 stycznia 2017 at 19:02

    Cudowna przemiana! Serdecznie gratuluję 🙂 a podpowiesz co to za ćwiczenia pomogły tak wyszczuplić uda?? Efekt jest megaa:)

Zostaw Komentarz