fbpx
Magdalena Hajkiewicz - Wiem Co Jem Logo
Magdalena Hajkiewicz
28 stycznia 2016

Największy wróg zdrowego odżywiania

Internet huczy od nowinek dietetycznych. Za jednym kliknięciem myszki możemy znaleźć setki diet (cud), kuracji odchudzających, suplementów dzięki którym schudniemy 10 kg w tydzień i herbatek będących antidotum na wszelkie dolegliwości. Mamy też dostęp do rzetelnej wiedzy dietetycznej, znamy podstawowe zasady zdrowego żywienia, wiemy jakich produktów unikać, oglądamy w telewizji kuchnie śniadaniowe fit, a mimo to wciąć rośnie odsetek osób otyłych w naszym kraju. Dlaczego?

NASZYM WROGIEM JEST: ILOŚĆ

Problemem w diecie nie jest cukier, ale ILOŚĆ cukru.
Problemem nie jest też tłuszcz, ale ILOŚĆ tłuszczu.
Nie przytyjemy również od białka, o ile jego ILOŚĆ jest odpowiednia.
Nie stanie się nic jeśli raz na jakiś czas zjemy czekoladę, o ile nie są to ogromne jej ILOŚCI.

Wychodzę z założenia, że najlepszą dietą jest brak diety, o ile potrafimy w pełni panować nad zachciankami i jemy tylko tyle, ile potrzebujemy. Nasz organizm swoim metabolizmem pozostał jeszcze w czasach, gdy pożywienie trzeba było zdobyć inaczej niż poprzez podjechanie na parking supermarketu. Kiedyś, aby przeżyć potrzebne były duże zapasy energii, dlatego nasz organizm o lubi magazynować, ale nie bardzo lubi oddawać. Przy próbach nagłego odchudzania pojawia się brak energii, wielki apetyt i ochota na wszystko, co można przeżuć.  Dlaczego? Nasz organizm się broni, bo nie chce oddać tego, co z trudem zmagazynował.

LICZY SIĘ JAKOŚĆ

Pochłaniając duże ilości pustych kalorii maskujemy na pewien czas uczucie głodu, ale nie zaspokajamy potrzeb naszego organizmu, w postaci dobrej jakości budulca i paliwa do prawidłowego funkcjonowania. Reakcje naszego ciała można przyrównać trochę do małego dziecka, które będzie płakało i domagało się tego, czego potrzebuje do momentu, aż to dostanie. Zaspokajając głód chwilową pożywką w postaci chipsów, paluszków, krakersów, czy ociekającą lukrem drożdżówą, musimy liczyć się z tym, że nie dostarczyliśmy sobie nic wartościowego i nasz organizm będzie domagał się o więcej. To trochę dziecinne porównanie, ale nic innego nie przychodzi mi do głowy czytając założenia diety: "galaretkowej", "soku jabłkowego", "diety 1000 kcal", "diety kakaowej itp. itd."...  Takie diety to też problem ILOŚCI- w tym wypadku zbyt małej ilości wartościowego jedzenia.

BŁĘDNE KOŁO

Jedząc zbyt dużo powodujemy rozregulowanie metabolizmu, hormonów, gospodarki mineralnej i narażamy się na wystąpienie wielu chorób. Kiedy zdajemy sobie sprawę z problemu, próbujemy natychmiast ten błąd naprawić i drastycznie zmniejszamy ilość jedzenia- skoro "zbyt dużo" szkodziło, to "mało" na pewno pomoże. Niekoniecznie. Pomóc może nam tylko zdrowy rozsądek przekładający się na odpowiednią ilość przyjmowanego pokarmu. Głodzenie się nie jest dobrym pomysłem tak samo, jak przejadanie. Zmieniając nawyki żywieniowe należy pamiętać, aby monitorować ilość spożywanego jedzenia i zmniejszając ją stopniowo nawet na rzecz wolniejszej utraty kilogramów. W końcu trwałe zmiany nie są dziełem jednego tygodnia 🙂

ILOŚĆ ZDROWEGO JEDZENIA

Jeśli coś jest zdrowe, to wcale nie oznacza, że możemy to jeść bez ograniczeń.
- Nadmiar zdrowych owoców staje się problemem ze względu na zbyt dużą podaż cukrów prostych.
- Nadmiar ziaren słonecznika, czy dyni będzie problemem ze względu na wysoką zawartość prozapalnych kwasów Omega 6- i pomimo, że są to produkty naturalne ich nadmiar będzie powodował stany zapalne w organizmie.
- Nadużywanie oliwy z oliwek również będzie niekorzystne ze względu na zbyt wysoką podaż kalorii w stosunku do zapotrzebowania.
-Spożywanie dzień w dzień kurczaka, ryżu i brokułów doprowadzi do niedoborów witamin i minerałów, ze względu na zbyt małą ich podaż z innych źródeł.
- Jedna kostka czekolady dziennie może mieć pozytywny wpływ na utratę masy ciała, ale cała tabliczka czekolady już nie.

PODSUMOWANIE

Te przykłady można mnożyć w nieskończoność, ale tu chodzi o jedną zasadę:  jemy po to, aby żyć, a nie żyjemy po to, by jeść. Jedzmy (prawie) wszystko, ale w takich ilościach, jakie są nam potrzebne. Ta jedna prosta zasada może naprawdę zmienić życie wielu osób i to bez restrykcyjnych diet, bez wydawania pieniędzy na suplementy diety i bez efektu jo-jo 🙂 Należy tylko zmienić myślenie, a jest to naprawdę proste! Wystarczy tylko chcieć 🙂

Inne wpisy z tej kategorii:

Chcesz się dowiedzieć więcej na temat racjonalnego podejścia do diety?
Dołącz do mojej grupy na facebooku
Autorka: Magdalena Hajkiewicz

Magdalena Hajkiewicz - psycholożka, psychodietetyczka, dietetyczka, wykładowczyni akademicka, blogerka i podcasterka. Od dziewięciu lat rozwija własnego bloga, na którym szerzy wiedzę z zakresu racjonalnego podejścia do odżywiania. Pomaga w stałej zmianie nawyków oraz podejmowaniu świadomych wyborów żywieniowych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kategorie na blogu

Magdalena Hajkiewicz wiem co jem

Poznajmy się!

Nazywam się Magda Hajkiewicz-Mielniczuk. Jestem wykładowczynią akademicką, dietetyczką, psychodietetyczką i przyszłą psycholożką zdrowia.
Zawodowo zajmuję się naprawianiem zepsutych relacji z jedzeniem. Pomagam wychodzić z błędnego koła odchudzania, uczę jak budować trwałe nawyki żywieniowe i promuję zdrowie psychiczne.
magnifiercross