logo

Welcome to Wellspring

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Working Hours
Monday - Friday 09:00AM - 17:00PM
Saturday - Sunday CLOSED
From Our Gallery
Góra

I rok dietetyki na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym

Cześć kochani!
Dziś chciałam Wam nieco przybliżyć temat dietetyki na WUMie. Niedługo zacznie się okres rekrutacyjny, a pewnie wiele z Was rozważa studiowanie na tej właśnie uczelni. Należą Wam się przeprosiny, ponieważ, całkiem wypadło mi z głowy, a powinnam podjąć ten temat już dużo wcześniej. Mam nadzieję jednak, że wszystkim zainteresowanym będę jeszcze w stanie choć trochę pomóc w wyborze uczelni 🙂

W zeszłym roku do rekrutacji potrzebna była chemia na poziomie rozszerzonym, język obcy ustny oraz jeden z przedmiotów: matematyka, biologia lub fizyka na poziomie podstawowym. W swojej rekrutacji wybrałam oczywiście chemię (87%), ustny angielski (100%) i podstawową matematykę (85%). Nie orientuję się niestety jaki był końcowy próg, natomiast wiem że były co najmniej 3 rekrutacje uzupełniające i dostać można się było nawet w połowie sierpnia.

I semestr

W pierwszym semestrze mamy następujące zajęcia: żywienie człowieka, j. angielski, psychologię, mikrobiologię, fizjologię, diagnostykę laboratoryjną, wf, anatomię i informatykę. Przedmioty do których na pewno warto przyłożyć się od samego początku to żywienie człowieka (z racji charakterystyki kierunku 🙂 ), angielski (jest mnóstwo słówek do zapamiętania), mikrobiologia (nazw bakterii, wirusów i grzybów jest przeogromnie dużo, a są one niezbędne aby zdać kolokwia) anatomii i fizjologii. Reszta przedmiotów pojawia się tylko na kilka godzin i nie ma z nimi większej trudności. Na podstawach żywienia człowieka uczymy się bardzo podstawowych rzeczy takich jak białka, tłuszcze, węglowodany, witaminy, minerały, schematy układania diet, zapotrzebowanie kaloryczne itp. jednak nie należy dać się zwieść, bo pytania na egzaminie mogą być ułożone pod najmniejsze nawet szczegóły 😛 Anatomia, pomimo dużej ilości materiału, nie sprawiła nikomu większego problemu i wszyscy zaliczyli ją w pierwszym terminie. Egzaminu, którego najbardziej obawiałabym się po I semestrze to mikrobiologia ze względu na to, że pytania są nieprzewidywalne. Z uwag technicznych mogę powiedzieć tyle, że na mikrobiologię i diagnostykę laboratoryjną będą potrzebne białe fartuchy a zajęć z wfu nie radzę omijać, gdyż potem może być problem z ich nadrobieniem.

II semestr

Przedmioty, jakich uczymy się na drugim semestrze to: żywienie człowieka, technologia potraw, j. angielski, wf, socjologia, podstawy pielęgniarstwa, biochemia, patofizjologia, pedagogika, ekologia. Bolączką każdego pokolenia dietetyków jest biochemia. Spotkałam się nawet z takim rysunkiem na uczelnianej ławce: Chciałabym Was jednak pocieszyć, ponieważ gwarantuję, że jeśli uczycie się systematycznie, notujecie rzeczy podkreślane przez prowadzących zajęcia i chodzicie na wykłady (które zresztą ogromnie polecam!!) nie będziecie mieć większego problemu z zaliczeniem tego przedmiotu. Mimo iż nie uważałam się za alfę i omegę w dziedzinie biochemii, egzamin ostatecznie napisałam na 4, także dacie radę 😀 Atrakcją II semestru niewątpliwie jest technologia potraw, na której GOTUJEMY. Niestety ku mojemu rozczarowaniu na zajęciach musimy przyrządzać potrawy totalnie „niedietetyczne”, więc ja z większości zajęć wychodziłam niestety głodna 😛  Dzięki tym zajęciom można jednak uświadomić sobie jak tłusto może wyglądać domowa kuchnia polska. Moim skromnym zdaniem, w wielu potrawach były aż nieprzyzwoite ilości tłuszczu i cukru, natomiast było też dużo smacznych dań 🙂 Żywienie człowieka nieco ewoluuje, w porównaniu do I semestru. Pojawiają się zajęcia praktyczne polegające na układaniu diet w programie Dieta 5 oraz przeprowadzaniu pomiarów antropometrycznych. Do tego dochodzą wykłady poruszające temat żywienia poszczególnych grup wiekowych, najpopularniejszych diet oraz sposobów żywienia w niektórych chorobach. Robi się zatem o wiele bardziej ciekawie niż w semestrze I.

Podsumowując

Z punktu widzenia osoby, która od dłuższego czasu wnikliwie interesuje się tematem żywienia, pierwszy rok nie przynosi ogromnej poprawy stanu wiedzy. Jest to trochę taki przegląd po innych dziedzinach nauk biologicznych, które mogą przydać się w przyszłej pracy dietetyka. Warto wyciągnąć z nich jak najwięcej praktycznych informacji i mieć otwarty umysł, bo nigdy nie wiadomo jakie osoby przyjdą do nas, dietetyków, po poradę. Z niecierpliwością czekam na II rok, który jest już o wiele bardziej specjalistyczny pod względem żywienia człowieka. Po pierwszym roku trudno jest mi ocenić całokształt studiów, natomiast uważam, że moja uczelnia dobrze przygotowuje do przyszłego zawodu.

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, chętnie odpowiem w komentarzach 🙂

Przydatny tekst? Podziel się z innymi!Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn
Magdalena Hajkiewicz

Dietetyk i trener personalny. Na co dzień zajmuje się układaniem planów żywieniowych, pracą w cateringu dietetycznym, pisaniem artykułów o tematyce żywienia i aktywności fizycznej oraz równaniem z ziemią popularnych mitów żywieniowych.

Komentarze:

Zostaw Komentarz