Wyjątkowe oferty na Black Friday! Zniżki nawet do -60%!
Sprawdzam kursy
Magdalena Hajkiewicz
21 kwietnia 2017

Jak pokonać niechęć do treningów? 5 prostych sposobów

Brak motywacji do treningu - kto tego nie zna? 😉 Są takie dni kiedy człowiekowi po prostu się nie chce… bo zła pogoda, bo głowa boli, bo nie ma siły, bo za dużo na głowie. W takie dni kluczowa staje się umiejętność rozpoznawania sygnałów płynących z naszego ciała. Czym innym bowiem jest lenistwo, a czym innym realne zmęczenie, wynikające z przeciążenia organizmu. Jeśli jednak w gorszy dzień mamy 100% pewność, że nasze leniwe podejście do tematu ćwiczeń nie wynika z braku dyspozycji, wypadałoby wziąć się w garść i znaleźć swój sposób na motywację. Jak? Jest na to co najmniej 5 sposobów, które opisałam poniżej. Na mnie najlepiej działa ostatni 😉

brak motywacji do treningu

BRAK MOTYWACJI DO TRENINGU - JAK GO PRZEZWYCIĘŻYĆ NA 5 SPOSOBÓW?

1. ZAAKCEPTUJ TO, JESTEŚMY TYLKO LUDŹMI

Jako przedstawiciele gatunku ludzkiego mamy po prostu prawo czuć się czasem zmęczeni. Wiem, że w czasach multizadaniowości, internetowego naciągania rzeczywistości i ludzi niezawodnych można czuć się niekomfortowo ze swoimi słabościami, ale ten świat idealny po prostu nie istnieje. Każdy z nas ma gorsze dni, każdemu z nas czasem się nie chce, tylko nie każdy dzieli się swoją normalnością w social mediach (a szkoda!). Aby poradzić sobie z problemem trzeba najpierw go zaakceptować i nie udawać, że go nie ma. W końcu ciężko jest pokonać coś, co teoretycznie nie istnieje. W słabszych momentach powinniśmy więc zdobyć się na refleksję i powiedzieć sobie, że mamy prawo się tak czuć w tym momencie swojego życia. Brak motywacji do treningu może wywoływać zbyt duża presja, którą na siebie nakładamy i brak zrozumienia dla samych siebie.

W takich momentach najlepiej sprawdza się plan minimum i plan ratunkowy. Jak je stworzyć opowiedziałam w odcinku mojego podcastu!

YouTube video

2. KONTROLUJ KROKI W PRZÓD I W TYŁ

Zamiast treningu masz ogromną ochotę na tę mleczną czekoladkę, która leży na biurku obok. Jednak masz też ochotę, aby wyglądać dobrze na plaży w wymarzonym stroju kąpielowym, który kosztował Cię pół wypłaty. Nasz mózg działa trochę tak, że dopóki nie otrzyma twardych faktów, będzie krążył jak mucha wokół tematu i minimalizował naszą winę:

  • „przecież nic się nie stanie, bo to tylko jeden trening mniej”,
  • "jeszcze tyle czasu i na pewno to nadrobimy”,
  • „poza tym tyle dzisiaj miałaś na głowie, że Ci się ta kostka czekolady należy”.

Jeśli w żaden sposób nie kontrolujemy swoich poczynań w "dobrą i złą" stronę, każde odstępstwo zostanie zapomniane w gąszczu innych spraw, dlatego w drodze do celu warto prowadzić dzienniczek, kalendarz, planner lub cokolwiek, na czym będziemy mogli zwizualizować każdy krok w przód i w tył. W końcu dużo łatwiej wybrać się na trening, jeśli przed naszymi oczami będzie świecić puste okienko w kalendarzu lub wielki czerwony krzyżyk. Brak motywacji do treningu może być więc skutkiem braku zaplanowania procesu zmiany i budowania nawyku.

W budowaniu nawyków pomoże Ci mój Workbook! Praca z materiałami pomoże Ci:

  • zidentyfikować nieskuteczne nawyki,
  • rozpocząć pracę u źródła problemu z brakiem motywacji,
  • zmienić sposób myślenia o sobie i swoim ciele,
  • wyjść ze schematu 100% albo nic. 

3. ZNAJDŹ DOBRĄ MOTYWACJĘ

I znów, powołując się na działanie naszego mózgu, musimy pobawić się w wizualizację. Pomyślmy, jaki powód do treningu zmotywowałby nas bardziej?

  1. Chcesz iść na trening, bo dzięki temu kiedyś będziesz zdrowsza, pełna energii, będziesz nadążać za wnukami i omijać gabinety lekarskie szerokim łukiem.
  2. Musisz iść na trening. Nie pamiętasz, jak koleżanki z pracy wczoraj powiedziały Ci, że kiepsko wyglądasz w nowej spódnicy? A przecież z tej starej, białej koszuli też zaczęły Ci się wylewać boczki no i wstyd będzie, jak w pracy ludzie to zobaczą.
  3. Idź na trening, bo bez tego nie zrobisz żadnego kroku w stroję swojego celu. Pamiętasz? Masz przecież na lodówce powieszone swoje stare zdjęcie sprzed dwóch lat, gdzie nosiłaś swój wymarzony rozmiar ciuchów. Wstawałaś wtedy każdego ranka, byłaś uśmiechnięta i z radością stawałaś przed lustrem ciesząc się z nowej spódnicy, która leży na Tobie idealnie, a spacerując po mieście czułaś się pewnie, bo wiesz, że na ten wygląd zapracowałaś sama.

Choć odpowiedź A i B mają jakiś potencjał do bycia motywującymi, zgodzicie się chyba ze mną, że najlepszą motywacją jest fakt, że na końcu naszej drogi będą czekać na nas pozytywne uczucia i uśmiech na twarzy, które możemy sobie już w tym momencie wyobrazić. Zdrowie i sprawność na długie lata, to naprawdę ważne rzeczy, jednak nieodpowiednio sformułowany cel może okazać się zbyt małą motywacją do wzięcia się w garść w gorszych chwilach. Brak motywacji do treningu może wynikać też z próby spełniania zachcianek innych ludzi, a nie naszych własnych celów. Dużo łatwiej jest przebrnąć przez cięższe momenty ze świadomością, że podejmując wyzwanie uszczęśliwiamy siebie, a nie koleżanki z pracy.

Więcej o motywacji i silnej woli: Motywacja i silna wola – 3 kroki do ich wzmocnienia

brak motywacji do treningu

 

4. UMÓW SIĘ Z KIMŚ NA TRENING

Trenując w towarzystwie dużo łatwiej jest zapomnieć, jak bardzo nie mamy ochoty ruszyć się dziś z domu. W towarzystwie dzielimy odpowiedzialność na dwoje - jeśli się poddamy, ucierpimy na tym wspólnie. Motywacja w postaci tego, że nie możemy zawieść drugiej osoby jest często tak silna, że pozwala nam dotrzeć do końca treningu. Dodatkowo, angażując się w rozmowę, stopniowo odciągamy myśli od tego, jak bardzo nam się nie chce i z każdą minutą trwania wysiłku coraz bardziej o tym zapominamy. To naprawdę działa! 🙂

5. ODPUŚĆ, ALE…

Ten sposób osobiście działa na mnie najbardziej. Jeśli nie mam ochoty na trening, czasem daję sobie dzień wolny i rzeczywiście na niego nie idę. Oczywiście w mojej głowie toczy się wtedy wielka wojna i chwilami mam ochotę już zebrać się i wyjść, ale jestem stanowcza w swoich postanowieniach. Po co? Choćby po to, żeby poczuć smak wyrzutów sumienia, kiedy następnego ranka uświadamiam sobie, że nie zrobiłam wczoraj nic. Co mi to daje? Nie dość, że kolejny trening wykonuję ze zdwojoną siłą, to świeże w mojej pamięci wyrzuty sumienia wystarczają na kilka tygodni tego, aby nie dopuścić znów do takiej sytuacji i mimo wszystko zebrać swoje leniwe cztery litery 😉 W końcu człowiek najlepiej uczy się na własnych błędach, a każdy gorszy moment powinien stać się lekcją na przyszłość 🙂

Chcesz się dowiedzieć więcej na temat racjonalnego podejścia do diety?
Dołącz do mojej grupy na facebooku
Autorka: Magdalena Hajkiewicz

Magdalena Hajkiewicz - psychodietetyk, dietetyk i szkoleniowiec. Od sześciu lat rozwija własnego bloga, na którym szerzy wiedzę z zakresu racjonalnego podejścia do odżywiania. Pomaga w stałej zmianie nawyków oraz podejmowaniu świadomych wyborów żywieniowych.

KOMENTARZE

  1. Magda. A już powiedziałam mężowi że dzisiaj nie ćwiczę. No kurde ćwiczę i koniec jak pomyślałam o tych wizytach sumienia:))

  2. Świetny tekst! Dałaś mi nim wiele do myślenia. U mnie chyba najbardziej przydatna okaże się 3 :)!
    Pozdrawiam

  3. Czasami zapominamy o tym co sprawia nam największą radość. Często wybieramy formy aktywności, które są modne, albo te które gwarantują nam najlepsze i najszybsze rezultaty związane z poprawą sylwetki. Ciężko jest się zmusić do treningu, którego się nie lubi, a możliwości mamy nieskończoność siłownia, outdoor, trening grupowy, trening indywidualny, sporty zespołowe itd. Jeśli aktywność i rekreacja ruchowa sprawia nam radość, pozwala uczyć się, poszerzać horyzonty wtedy łatwiej jest być aktywnym regularnie, latami. Pozdrawiam Cię Magdo, jesteś super.

    1. To prawda! Ja sama się na tym złapałam robiąc powrót do aktywności, że zaczęłam posługiwać się powinnościami a nie tym, na co mam ochotę. Całe szczęście, że nie trwało to dłużej niz 3 dni - zaczęłam od najprostszych rzeczy i dzięki temu teraz znów mam tak intensywną aktywność, jak kiedyś bo szłam do niej drogą chęci a nie musu 😉 Dziękuję za miłe słowa!W

      1. Podoba mi się opcja z krokami w przód i w tył. Trzeba zacząć je kontrolować. Chociaż dla mnie największą motywacją jest samopoczucie. Jestem w stanie nie brać tabletek na depresję, kiedy codziennie się ruszam. Oczywiście wszystko pod kontrolą lekarza. Niesamowite co się dzieje z mózgiem i o ile więcej mam mocy do zwykłego pościelenia łóżka czy nawet wstania z niego, kiedy dbam o regularność treningów. Wystarczą dwa dni przerwy, żebym zbierała się z podłogi i walczyła o kolejny dzień.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Magdalena Hajkiewicz wiem co jem

Poznajmy się!

Nazywam się Magda Hajkiewicz-Mielniczuk. Jestem wykładowczynią akademicką, dietetyczką, psychodietetyczką i przyszłą psycholożką zdrowia.
Zawodowo zajmuję się naprawianiem zepsutych relacji z jedzeniem. Pomagam wychodzić z błędnego koła odchudzania, uczę jak budować trwałe nawyki żywieniowe i promuję zdrowie psychiczne.
magnifiercross